Pluton
Odkryta w 1930 roku przez amerykańskiego astronoma Clyde’a Tombaugha planeta karłowata o nazwie Pluton do sierpnia 2004 roku uznawana była za dziewiątą planetę współczesnego układu słonecznego. Status planety odebrany jej został na posiedzeniu Międzynarodowej Unii Astronomicznej w Pradze. Jasność obserwowanego z Ziemi Plutona kształtuje się na poziomie 14 mag, dzięki czemu w celu jej ujrzenia należy posłużyć się, co najmniej 30-centymetrowym teleskopem. Zaobserwujemy wówczas małą żółtą plamkę swym wyglądem przypominającą świecącą blaskiem gwiazdę. Został on zakwalifikowany do planet karłowatych głównie ze względu na swą masę. Zdarza się bowiem, że masywniejsze są niektóre satelity pozostałych planet. Atmosfera Plutony posiada jedna z najciekawszych właściwości. Stanowi ją fakt, iż dzięki bliskości peryhelium znajdujący się na jego powierzchni lód metanowo-azotowy przy temperaturze -1700C sublimuje do postaci gazowej. W głębi planety natomiast, w miejscach gdzie temperatura spada nawet do -2300C składniki atmosfery ulegają zamrożeniu i przybierają postać ciała stałego. Nazwa planety zapożyczona została od rzymskiego boga, natomiast jego symbol PL pochodzą od inicjałów amerykańskiego astronoma Percivala Lowella. Saturn druga, co do wielkości i masy planeta układu słonecznego usytuowana jest na szóstej pozycji pod względem oddalenia od Słońca. Znana już w czasach starożytnych posiada najmniejszą gęstość wśród swych planetarnych sąsiadów. Jest ona, bowiem mniejsza od gęstości wody, dzięki czemu gdyby było to możliwe to swobodnie mógłby unosić się po jej powierzchni. Traktowana, jako gazowy olbrzym ma do dyspozycji 61 naturalnych satelitów. Podobnie do pozostałych planet odkryty został przez Starożytnych Babilończyków. Jego nazwa natomiast pochodzi od imienia rzymskiego boga. Jej największym atrybutem, a zarazem najbardziej wyróżniającą ją cechą są licznie występujące pierścienie składające się głównie z lodu i odłamków skalnych. Dzięki ostatnim pomiarom dokonanym przez znajdujący się na pokładzie sondy kosmicznej Cassini magnetometr opublikowano, że jego doba trwa 10 dni, 47 minut i 6 sekund. Do dnia dzisiejszego udało się zrealizować jedynie trzy misje badawcze planety. Jako pierwszy na Saturna w 1979 roku dotarł Pionier 11, który wrócił jedynie z niewielką ilością zdjęć o bardzo słabej jakości. Wysłane w drugiej kolejności sondy Voyager dostarczyły zacznie lepsze jakościowo obrazy oraz szereg ciekawych i przydatnych dla naukowców danych. Obecnie trwa trzecia eskapada za pomocą sondy o nazwie Cassini. Wenus, jako trzecie pod względem jasności ciało niebieskie widoczne na niebie podobnie jak Mars jest bardzo trudnym obiektem obserwacyjnym i badawczym. Zwana również Gwiazdą Poranną lub Gwiazdą Wieczorną prawie w całości odbija światło słoneczne. Efekt ten spowodowały gęste chmury otaczające cały glob. Żółtego koloru atmosfera planety w większości składa się z dwutlenku węgla, azotu oraz siarki, której zawdzięcza swoją barwę. Analiza temperatury Wenus wykazała, iż jest ona najbardziej gorącą planetą, której temperatura spowodowana przez efekt cieplarniany kształtuje się na poziomie około 4500C. W skład budowy geologicznej jądra wchodzi żelazo oraz nikiel. Ponad 85% powierzchni planety stanowią pofałdowane równiny. Pozostała część to góry oraz twory pochodzenia wulkanicznego takie jak rozległe kopuły powstałe z szybko zastygającej lawy. Obiekt ten posiada pole magnetyczne, które jest trzy rzędy słabsze od ziemskiego. Nazwa planety pochodzi od nazwy rzymskiej bogini miłości o tym samym imieniu, natomiast jej znak oznacza płeć żeńską. Jest to podstawą to tego, iż wśród wielu osób zastosowanie znajduje metafora, że to właśnie z Wenus pochodzą kobiety.
Mieszanka wysokiej temperatury i tropikalnego wilgotnego powietrza sprawia, że nie są to zwykle chmury. Nazywane one są Cumulonimbusami, a ich wysokość może dochodzić do 13 tyś. metrów, a przemieszczają się z prędkością do 90 km/h. 13 tyś. metrów to wysokość dwukrotnie przewyższająca lot samolotu pasażerskiego. Naukowcy przypuszczają, że cumulonimbus działa jak gigantyczna prądnica. Wewnątrz obłoku maleńkie kropelki wody unoszą się do góry, tam zamarzają i opadają w postaci lodu i ocierają się o siebie. Naładowane elektrycznie cząsteczki przekazują sobie ładunek; drobiny wody i lodu, które były elektrycznie obojętne uzyskują ujemny, bądź dodatni ładunek. Cząsteczki naładowane ujemnie opadają, a dodatnie unoszą się i przeciwstawne ładunki zostają oddzielone. Kiedy ponownie się złączą, uderzy piorun. Tyle właśnie mówi teoria, ale prawdziwa rzeczywistość jest jeszcze bardziej dziwniejsza. Powietrze nie jest dobrym przewodnikiem i ładunek elektryczny nie może łatwo przez nie przechodzić. By to się stało, musi dojść do zniszczenia atomowej struktury powietrza, co wymaga miliardów woltów. Jak dotąd nie udało się znaleźć tego olbrzymiego ładunku. Dodatnio naładowane cząsteczki, znajdujące się w ziemi lub ustawionych na nią obiektach są przyciągane w górę przez ujemne ładunki. Chmura burzowa może stworzyć dziesiątki takich ujemnych i dodatnich kanałów. Większość nie łączy się z ziemią, ale jeśli do tego dojdzie, to między ziemią a chmurą przepływa ładunek elektryczny. Piorun przemieszcza się zarówno w górę, jak i w dół. Widzimy rozbłysk w trakcie uderzenia i słyszymy eksplozję. W ciągu kolejnych tysięcznych sekundy ładunek, który pozostał w chmurze przemieszcza się w górę i w dół wytworzonym kanałem. Piorun miota się i uderza kilka razy, a powtarza się to do ośmiu milionów razy dziennie i sto razy na sekundę. Piorun może mieć związek z gwiazdą, która wybuchła po drugiej stronie galaktyki milion lat temu. Oczywiście nie jest to stuprocentowo potwierdzona teoria, ale na podstawie obserwacji i wykonanych badań, można takową wysunąć. Naukowcy mają pełną świadomość, że przyjdzie spędzić im jeszcze wiele czasu, zanim całkowicie odkryją tajemnicę piorunów.