Wpisy oznaczone tagiem planeta

Dlaczego wzbudza zachwyt

Dlaczego wzbudza zachwyt Mars jest mały w porównaniu do Ziemi.Jest około połowę mniejszy od naszej planety. Odległość od Ziemi jest nie mniejsza, niż 63 mln km. Na naszym niebie pojawia się, jako małe, czerwone ciało niebieskie. Mimo to, Mars zniewala ludzi od wieków. Planecie nadano imię rzymskiego boga wojny; Rzymianie łączyli ten odległy świat z wrogością i niepokojem z powodu jego krwistego koloru i niezwykłego ruchu na nocnym niebie. Mars zadziwia, bo na niebie nie zachowuje się jak gwiazdy. Czasami czerwona planeta wygląda, jakby przemieszczała się wstecz. Jej zachowanie mąciło w głowach obserwatorów przez całe wieki. Ale w 1514 roku, dokładne badania ruchu planet, doprowadziły polskiego astronoma, Mikołaja Kopernika do rewolucyjnego odkrycia w naszym układzie słonecznym. Przez całe wieki ludzie sądzili, że Ziemia jest w centrum wszechświata, dopóki nie pojawił się Kopernik ze swoim twierdzeniem: A może Ziemia wcale nie jest w Centrum wszechświata. Może wytłumaczeniem tych wszystkich zjawisk jest ruch planetarny wokół Słońca. A jeśli to planety krążą wokół Słońca, można wyjaśnić, dlaczego gdy Ziemia mija orbitę Marsa, to Mars wzbudza zachwyt wśród ludzi. To, co może kryć się pod czapami polarnymi Marsa może mieć kolosalne znaczenie.Głęboko, po ziemią mogą czaić się miliony ton zamarzniętej wody, niewidocznej na powierzchni promieniując z biegunów w przestrzeń kosmiczną prowadzącej naukowców do wniosku, iż są pozostałością po dawnych ogromnych oceanach. W obecnej chwili wody tworzy pewien rodzaj zmarzliny pod powierzchnią czap, ale mogą tam występować miejsca, gdzie odpowiednie ciśnienia i temperatury upłynniają lód tworząc być może ciecz. Jesteśmy w stanie obserwować kratery. Wniosek z tego taki, że uderzenie miało miejsce w lód przypominający zmarzlinę północnej Kanady, coś na rodzaj tundry. Krążące po orbicie Marsa satelity odebrały silne wskazania dowodzące istnienia wody w postaci lodu na biegunach Marsa. Pomiary składu gleby wskazały wysoki poziom wodoru. Możliwość wystąpienia wody na tych obszarach jest ogromna. Ale o ile dowody na istnienie lodu na biegunach to nowość, tak spekulacje o jego istnieniu pojawiły się już ponad wiek temu. Spowodowało to spekulacje na temat istnienia inteligentnego życia na czerwonej planecie,

Historia czerwonej planety

Historia czerwonej planety Historia Marsa zaczyna się z początkiem układu słonecznego.Około 4,5 mld lat temu nasz układ słoneczny powstał po wielkim wybuchu supernowej. Gwiezdna eksplozja emitująca wirującą masę cząsteczek i gazów. Wirująca masa, albo „mgławica”, zaczęła się schładzać, by w odpowiednim momencie skumulować się w pierścieniach materii. Materia zawarta w tych pierścieniach stopniowo zbierała się tworząc poszczególne planety. Proces wzrostu planet wytwarzał duże ilości ciepła, przez co cięższe pierwiastki opadały do centrum gromadzącej się masy. Mars w końcu utworzył ciekłe, żelazne jądro. Obracające się ciekłe jądro zaczęło generować potężne pole magnetyczne. Pole to otuliło planetę niczym ochronna tarcza, blokując szkodliwe promieniowanie słoneczne. Słońce wytwarza tzw. Wiatr słoneczny, który składa się on z protonów, elektronów, promieniowania kosmicznego, wszelkiego rodzaju naładowanych cząstek, które mogą zjonizować atmosferę, inaczej zwane rozpryskiem. Ale nadszedł dzień, w którym Mars utracił swą tarczę oraz większość swej atmosfery. W momencie końca wzrostu planety Mars zaczął się ochładzać. Jego żelazne jądro nie było już w stanie wygenerować silnego pola magnetycznego, co spowodowało penetrację atmosfery przez wiatr słoneczny. Mars, to źródło niezliczonych spekulacji przez wieki.Czy jest domostwem obcej cywilizacji? Czy na jego powierzchni naprawdę istnieje twarz? Ten intrygujący, planetarny sąsiad wciąż nas zadziwia. Kandydat do potencjalnej kolonizacji. Strażnik biologicznych sekretów od 4 mld lat. Mars, czerwona planeta może trzymać klucze zarówno do naszej przyszłości, jak i naszej przeszłości. Jeśli ludzie kiedykolwiek będą kolonizować na jakąś planetę układu słonecznego, Mars jest najbardziej prawdopodobnym kandydatem. Czerwona Planeta, Mars. Dla turysty z Ziemi wycieczka po Marsie przypominałaby niektóre miejsca na Ziemi. Miejsca takie, jak pustynia Mojave w południowej Kalifornii. Geo- i astro-biolog Ken Nealson, uważa to miejsce za odpowiednik powierzchni Marsa, przychodzi tu, by lepiej zrozumieć warunki panujące na czerwonej planecie. Mars jest pełen żelaza, utlenione żelazo, w zasadzie rdza, w postaci pyłu w połączeniu z wydmami tworzy marsjańskie widoki, czerwoną atmosferę na całym marsjańskim globie. Ogromne burze piaskowe, które dla nas byłyby przerażające.

Nieprzyjazna planeta

Nieprzyjazna planeta Nie na darmo Mars nazywany jest czerwoną planetą.Choć marsjański teren jest podobny do ziemskiego, pewne jego cechy geologiczne, są dla niego specyficzne, jak np. Olympus Mons, czyli Góra Olimp, najwyższy szczyt w układzie słonecznym. Ten ogromny wulkan wznosi się na wysokość 27km ponad powierzchnię Marsa. Jeśli by postawić marsjańską Górę Olimp, obok naszego Mont Everestu i hawajskiej wyspy, nawet biorąc pod uwagę całą wyspę, aż do dna oceanu, to będą one wyglądać jak Kretówka w porównaniu do Mons Olympus. Ta góra jest tak wielka, że nawet stojąc na jego zboczach nie wiedziałbyś, że stoisz na zboczu wulkanicznym, ponieważ jego podstawa jest ogromna w porównaniu do szczytu. Jednak, o ile marsjańska powierzchnia wygląda zadziwiająco, tak jest brutalną, niegościnną dla ludzi strefą. Na Marsie jest zimno, sucho, powierzchnia jest spustoszona, burze piaskowe mogą trwać tygodniami, jeśli nie miesiącami. Nocą temperatura spada poniżej 100 stopni i dzieje się tak każdej nocy. W składzie marsjańskiej atmosfery na próżno szukać by tlenu. Marsjańskie powietrze, a nawet sporadycznie pojawiające się formacje chmur składają się prawie wyłącznie z dwutlenku węgla. Okazało się, że Mars i Ziemia mijają swe orbity już od jakiś 4,5 mld lat.To czas wystarczający, by planety te wyewoluowały w zupełnie inne światy. Jeden ciepły, mokry i bogaty w tlen. Drugi zimny, suchy, zupełnie bez zapasów tlenu. Jednak niektórzy wierzą, iż kiedyś wcale się tak od siebie nie różniły. Niektórzy naukowcy twierdzą, że na Marsie kiedyś było wystarczająco ciepło, by utrzymać masywne ilości płynnej wody na swojej powierzchni. Spoglądając dziś na powierzchnię Marsa zdjęcia obrazują nam to samo, co ukazała pierwsza misja na Marsa. Dziś na Marsie nie ma płynnej wody, ale faktem jest, że kiedyś woda tam istniała. Każdy wie, że gdy woda przepływa po glebie, tworzy w niej charakterystyczne struktury, odpływy biegnącej wody. Kiedy patrzymy na satelitarne zdjęcia Marsa, widzimy na glebie bardzo podobne struktury, co prowadzi nas do następującego wniosku: dawno temu na Marsie było cieplej i bardziej mokro, niż dziś. Dziś oczywiście powierzchnia Marsa to jedna wielka pustynia. Co więc takiego się tam wydarzyło? Co mogło być przyczyną obecnego stanu czwartej planety od Słońca? Większość ludzi przyjmuje opisany wyżej bieg wydarzeń.Utrata atmosfery obnażyła Marsa z ciepła i ciśnienia, a ponieważ woda, by pozostać cieczą potrzebuje obu tych czynników, nie jest już stabilną substancją na czerwonej planecie. Jeśli położylibyśmy na marsjańskiej glebie czajnik z wodą błyskawicznie by wyparowała, próbując jednocześnie zamarznąć Zwycięży jeden, albo drugi proces, jednak można tylko pomarzyć o miłej, płynnej wodzie. Nie zaprzecza to jednak istnieniu wody na Marsie. O ile płynna woda nie ma tam prawa bytu, tak lód jest zupełnie inną bajką. Dowody wskazują na to, że pod powierzchnią czap polarnych Marsa tkwią ogromne masy lodu. W lodzie tym ukryty może być Święty Graal przestrzeni kosmicznej. Są widoczne z Ziemi poprzez prosty teleskop,niekwestionowanie pierwsze, zauważalne cechy tej planety podczas jej obserwacji z przestrzeni kosmicznej: czapy polarne. Tajemnicze śnieżno-białe, lodowe światy,okrywające górę i dół czerwonej planety. Suchym lodem nazywamy zamrożony dwutlenek węgla. Marsjańska atmosfera jest bardzo cienka, w jej skład wchodzi prawie wyłącznie dwutlenek węgla, zatem kiedy jest bardzo zimno skondensowany opad to śnieżny dwutlenek węgla, suchy lód.

Nowa era

Nowa era Zbyt wiele katastrof nie dałoby szansy na rozwój życia. 4,5 miliarda lat trwało przekształcanie się planety z nagiej skały w świat, jaki dziś znamy. Teraz jednak Płanetę czeka chyba największe wyzwanie, jakim jest człowiek. Nocą światła znaczą naszą dominację na świecie. Spalając paliwa ze skamielin, zmieniliśmy skład atmosfery, a wraz z tym i klimat. Rasa ludzka porusza więcej skały i gleby niż wszelkie procesy naturalne razem wzięte. Żaden gatunek nigdy tak nie dominował na planecie. Nasz wpływ na nią jest teraz tak wielki, że wielu naukowców uważa, iż nadeszła nowa era geologiczna antropozoik, era człowieka. Nasuwa się pytanie, czy zagrażamy naszym warunkom, które czynią naszą planetę tak wyjątkową. Zmieniamy lasy, jak i całą planetę, nie rozumiejąc do końca konsekwencji swych działań. Niszczymy ekosystemy, powodując wyginięcie wielu gatunków roślin i zwierząt. Im badacze więcej dowiadują się o lasach, tym lepiej rozumieją, jak są ważne dla naszej planety. Nie chodzi jedynie o samo życie, jakie w nich jest, ale o usuwanie dwutlenku węgla z atmosfery. Dżungle wchłonęły 25% dwutlenku węgla, jaki produkuje człowiek. Ludzie perfekcyjnie zakłócają działanie systemu, który powstawał przez miliony lat. Nieliczne pozostałości po wielkiej cywilizacji Majów przypominają, że żadna cywilizacja nie jest wieczna. Przypuszcza się, że nasza planeta kilka milionów lat po powstaniu miała swoją „siostrę bliźniaczkę”, Teję. Dwie planety narodziły się na zbieżnej orbicie, czego efektem było katastrofalne zderzenie. Ziemia została, ale Teja została zmieciona, zostawiając toby gruzu na orbicie ziemskiej. Był to pierwszy krok ku stworzeniu się warunków, sprzyjających powstaniu złożonego życia. To nie tylko dlatego, że ziemia przetrwała kolizję, ale wchłonęła część bliźniaczki, stając się znacznie większą planetą. Pierwszym efektem było zwiększenie przyciągania ziemskiego. Bez pola grawitacyjnego atmosfera naszej planety mogłaby powoli wyciekać w kosmos. Na marsie widać co się dzieje, jeśli pole grawitacyjne jest zbyt słabe. Wszystko, co czyni nasz glob wyjątkowym, zależne jest od atmosfery: utrzymuje na plancie, steruje klimatem, dostarcza tlenu, którym oddychamy i chroni nas. Miliony obiektów krążą w kosmosie z ogromną prędkością, a przy takiej ich ilości, nasza planeta powinna znacznie częściej być uderzana. Przy obecnej technice udało się odnaleźć 200 kraterów uderzeniowych. Częściowo przez to, że erozja zaciera ślady, ale i dlatego, że chroni nas atmosfera. Każdy skok ewolucyjny potrzebuje kataklizmu. Można znaleźć wiele śladów takiej katastrofy. Są to między innymi cenoty, głębokie dziury wewnątrz ziemi. Cenoty to olbrzymi kompleks tuneli i jaskiń. W Afryce jest ich setki i kreślą szczególny fragment kręgu pośród dżungli, zaznaczając granice olbrzymiego meteorytu. 65 mln lat temu było to jedno z najbardziej katastrofalnych uderzeń w historii życia ziemi. To właśnie to uderzenie spowodowało wyginięcie dinozaurów. Meteoroid miał 15 km średnicy i był wystarczająco duży, by spowodować zniszczenia na całej planecie. Eksplodował z silą 100 mln ton trotylu, a wybuch wyrzucił w kosmos obłok przemienionej w parę skały, powstał krater w ziemi na głębokość 30 metrów, gdzie miliony lat później powstały cenoty. Po kataklizmie dinozaury były skazane na zagładę, ale nie zginęło wszelkie życie. Pod ziemia ocalał nasz daleki przodek. Trwało to kilka milionów lat, ale w końcu warunki wróciły do normy. Wyginięcie dinozaurów stworzyło warunki do rozwoju nowych gatunków, w tym ssakom, a reszcie i człowiekowi. Patrząc dziś egoistycznie, można stwierdzić, że owa klęska była całkiem dobą rzeczą, dającą nam możliwość życia i rozwoju. Uderzenia były druzgocące dla życia, które wówczas istniało, ale w Werze stymulacji złożonego życia, były błogosławieństwem. Wyginięcie dinozaurów nie było jedyną zmianą, mającą związek z ewolucją. Istnieją dowody, że dinozaury także czerpały korzyści z poprzednich katastrof.