Wpisy z Grudzień 2011

Zorze polarne na Jowiszu

Nowopowstała plama nieustannie się przeobraża.Całkiem niedawno plama ta stała się czerwona i z powodu tej zmiany jej koloru nazywana jest małą czerwoną plamą, ale dlaczego zmieniła kolor – nadal pozostaje zagadką. Musi działać tam jakaś chemia, albo jakaś dodatkowa dynamika, która właśnie się włączyła, dlatego należałoby zacząć ją badać. Nie ulega wątpliwości, że Jowisz jest wrogą i niespokojną planetą. Jego olbrzymia kula gazowa i olbrzymie burze czynią ją jednym z najbardziej niegościnnych miejsc w układzie słonecznym, jednak, chociaż jest aż sześćset kilometrów od nas, możemy mieć z nią więcej wspólnego, niż myślimy. Lekcja, jaką daje nam Jowisz, może mówić, że cokolwiek zachodzi w naszym klimacie i jakiekolwiek zjawiska pogodowe zdarzają się tu na Ziemi, jest namiastką tego, co możemy zobaczyć na Jowiszu. Ziemia nie jest wyspą i gdzie indziej istnieją lepsze przykłady tego, co się na niej dzieje. Dla naukowców Jowisz jest królem wielu pytań, dotyczących naszego układu słonecznego i może też skrywać na te pytania odpowiedzi, których najmniej byśmy się spodziewali. Kosmos jest wielki, a nawet bardzo wielki.Nasz układ słoneczny jest szpilką w porównaniu z ogromem całej przestrzeni kosmicznej. Tak naprawdę dopiero staramy się go poznać. Wydaje się nam, że wiemy dużo, a nawet bardzo dużo, ale może być to bardzo mylne przekonanie w porównaniu z wielkością kosmosu. Nie ulega wątpliwości, że nasza wiedza jest naprawdę olbrzymia, jak na nasze ludzkie możliwości, ale jeszcze mamy wiele do odkrycia i do zrozumienia. Sam Jowisz może być jedynie przykładem tego, co może znajdować się w kosmosie. Jest on stosunkowo blisko nas, ale i tak nie jesteśmy w stanie rozwiązać wszystkich zagadek, jakie jeszcze ma przed nami, a skoro sam Jowisz, to część układu słonecznego i niewielka część całego kosmosu, trudno sobie wyobrazić, co czeka jeszcze na odkrycie, co nasz jeszcze zadziwi swoim fenomenem zjawiska. Mamy to szczęście, że jesteśmy istotami rozumnymi, a to daje nam ogromną przewagę. Co prawda, w niektórych sytuacjach jesteśmy całkowicie bezradni, ale pewne niedociągnięcia są jedynie kwestią czasu, związaną z postępem technologicznym. Jeśli nie my, to nasze dzieci, a może wnuki osiągną wytyczony przez nas cel. To cudo można spróbować porównać z pewnym zjawiskiem na Ziemi.Gdyby magnetosfera Jowisza była widoczna na nocnym niebie, byłaby o wiele razy większa od księżyca. Jest ogromna; mimo, że jest pięć razy dalej od Ziemi, niż Sońcie i tak na niebie wyglądałaby niezwykle potężnie. Gdyby była widoczna, przybrałaby znany kształt rękawa wiatrowskazu. Z jednej strony zawiera zaokrągloną część, skierowaną od planety, a swobodny ogon z drugiej. Ten rękaw sięga aż do orbity Saturna. Jowiszowa elektrownia generuje prąd o natężeniu nawet dziesięciu milionów amperów. Największa z planet w skaldzie słonecznym przewodzi prąd w każdym kierunku: w głąb i dookoła. To przewodnictwo wytwarza zjawisko, które akurat można zobaczyć, a dzieje się to, gdy uciekają naładowane cząstki. Jowisz ma zorze polarne, bo gdy te cząstki pływają i zderzają się z górną atmosferą, ona zaczyna świecić i tak, jak na Ziemi pojawiają się zorze. Te widmowe zorze są tysiąc razy mocniejsze, niż dobrze nam znane nasze zorze polarne i potrafią mierzyć w poprzek nawet dwa tysiące kilometrów, a jeśli można by nad nimi stanąć, zakrywałyby cale niebo, poruszając się z szybkością błyskawicy 16 tyś. km/h.