Mars
Węgiel na Ziemi, jest podstawowym budulcem żywych organizmów.Kierującym badaniami nad meteorytem był David McKay. Te kuleczki węgla przyćmiły wyobraźnię naukowca. Wyniki badań kolejnych próbek przyniosły jeszcze ciekawsze odkrycia. Wiązania chemiczne węgla w tych kulkach, są podobne do wiązań ziemskich organizmów. Przynajmniej jedna próbka obserwowana pod mikroskopem elektronowym, ujawniała strukturę dziwnie bliską organicznej. Prawie jak jakiś robak. Czy mógł to być ślad pierwotnego życia na Marsie? Mamy tu do czynienia albo z kompletną skamieliną bakterii, albo, chociaż z częścią tej bakterii, jednym segmentem. Definitywnie rzecz pochodzenia biologicznego. Jest to dowód na istnienie wczesnego życia na Marsie, lecz nie przekonano wszystkich do tej teorii. Liczne laboratoria na całym świecie prosiły o próbki w celu przeprowadzenia własnych badań. W końcu, po kilku miesiącach twardych debat, jedynym wnioskiem był… Brak jakiegokolwiek wniosku. Światło dzienne ujrzało mnóstwo prac popierających te badania, lecz równie liczna była ilość publikacji atakujących owy pomysł. Zanim Phoenix zdąży się czymś pochwalić zacznie się zupełnie nowa saga w dziejach poszukiwania wody na Marsie. Zdjęcia otrzymane z orbitera krążącego wokół planety, ukazują coś bardzo niespodziewanego. Okazało się, że na krawędzi najgłębszego, marsjańskiego wąwozu, w ostatnich latach pojawiła się jakaś ciecz. W 2001 roku orbiter sfotografował dokładnie ten sam punkt, ale zdjęcia nie ujawniały niczego interesującego. Najnowsze zdjęcia ukazują jakiś biały ślad, w wąwozie. Najprawdopodobniej jest to pozostałość po przepływie cieczy. Być może woda wystrzeliła tam z ziemi przepływając kilkaset metrów zanim zdążyła wyparować i zamarznąć. Nie wiadomo jeszcze, co mogło spowodować ten przepływ, podejrzewa się ciepło pochodzenia wewnętrznego, które planeta jeszcze podtrzymuje. Najwyraźniej płaszcz Marsa jest nadal aktywny sejsmicznie, a my mamy nadzieję, że gdzieś na Marsie znajdują się jakieś gejzery. Nie tylko z powodu naszej chęci znalezienia ciekłej wody, ale też, dlatego, że woda mogłaby być środowiskiem, w którym rozwija się i trwa życie. Oczywiście woda jest kluczem do znalezienia życia na Marsie.
Typowe odległości między gwiazdami w tym odległości od Słońca do najbliższych nam gwiazd są niewyobrażalnie wielkie, na przykład odległość do najbliższej poza Słońcem gwiazdy wynosi około 40 bilionów km. W związku z tym w astronomii używa się do określania międzygwiezdnych odległości specjalnych jednostek: lat świetlnych oraz parseków i jednostek pochodnych: kiloparseków i megaparseków. Rok świetlny jest to odległość przebywana przez światło w ciągu jednego roku. Są to tak ogromne liczby, że aby dobrze je sobie uzmysłowić, to należy pamiętać, iż światło przebywa drogę równą obwodowi Ziemi w czasie 1/7 sekundy, odległość do Księżyca w czasie 1,3 sekundy, a do Słońca 8 minut (równa jest ona 1 jednostce astronomicznej – 1 j.a). Na dotarcie do Jowisza światło potrzebuje około trzech kwadransów, natomiast do Plutona około pięciu godzin. To uzmysławia jak wielkie są odległości pomiędzy gwiazdami, a jednocześnie, iż Wszechświat jest prawie pusty: bo rozmiary gwiazd są niezwykle małe w porównaniu z odległościami między nimi (dziesiątki milionów razy mniejsze). Gwiazdy należące do naszego układu gwiazdowego znajdują się w odległościach od około jednego parseka do kilkunastu kiloparseków. Rozmiary gwiazd są bardzo silnie zróżnicowane. Promień Słońca, (które jest typową gwiazdą) wynosi 696000 km i jest 109 razy większy od promienia Ziemi. Średnia gęstość Słońca wynosi 1,41 g cm-3. Największe rozmiary mają gwiazdy zwane czerwonymi nadolbrzymami. Należą do nich takie znane gwiazdy jak Betelgeza i Antares. Ich średnice są kilkaset razy większe od średnicy Słońca. Największy oszacowany promień ma gwiazda Cep. Jest on około 3000 razy większy niż promień Słońca. Gdyby gwiazdę tę umieścić w centrum naszego układu planetarnego, jej powierzchnia sięgnęłaby okolicy orbity Urana. Drugi, co do wielkości jest nadolbrzym VV Cep B, o promieniu równym około 1900 promieni Słońca i masie około 20 razy większej od masy Słońca. Znane są jednak gwiazdy jeszcze mniejsze i jeszcze gęstsze, są to gwiazdy neutronowe. Ich promienie wynoszą zaledwie około 10 km, a masy około półtorej masy Słońca. Jest to gęstość materii jądrowej. Tak wysoka gęstość jest możliwa dzięki temu, że materia w gwieździe neutronowej składa się głównie ze swobodnych neutronów, które niemal stykają się ze sobą. W tak skrajnych warunkach nie mogą istnieć ani jądra atomowe, a tym bardziej atomy. Obserwacje spektroskopowe pokazują, że dla ogromnej większości gwiazd skład chemiczny materii ich powierzchniowych warstw jest dość podobny. Wszystkie one zbudowane są z wodoru w około 70% i helu w okołu 25% oraz niewielkiej domieszki cięższych pierwiastków, głównie węgla, tlenu i azotu stanowiących ich od 0,01 do 4%. Biorąc za podstawę zróżnicowanie obfitości ciężkich pierwiastków, gwiazdy zalicza się bądź do tak zwanej I populacji (około 2-4% pierwiastków ciężkich) bądź do II populacji (około 0,01-1%). Poza odmiennym składem chemicznym gwiazdy obu populacji różnią się wiekiem oraz rozmieszczeniem w Galaktyce. Teoretycznie zdefiniowane zostały również gwiazdy III populacji (zbudowane wyłącznie z wodoru i helu), ale gwiazd takich nie udało się dotąd zaobserwować. Do III populacji należało pierwsze pokolenie gwiazd, które powstały w okresie, gdy materia Wszechświata zawierała wyłącznie wodór i hel. Niektóre gwiazdy wykazują wyraźne anomalie składu chemicznego. Część na przykład nie zawiera wogóle wodoru. Inne z kolei są silnie wzbogacone w tak zwane pierwiastki ziem rzadkich.
Huragan ten wytworzył tak potężną falę sztormową, że zniszczyła całą wyspę u wybrzeży Rock Way. Miejsce to było ulubionym miejscem Nowojorczyków, którzy przychodzili tam by jeść, pić i bawić się. Miała ona 1600 m długości i była dziewiętnastowieczną wersją Hampton., ale tamtego dnia przeszła do historii. Huragan uderzył w nocy, więc nikt nie zginał. Poziom morza się podnosi, więc fala sztormowa może zmyć inne nisko położone wyspy. Naukowcy z NASA przewidują, że do 2050 roku poziom wód w Nowym Jorku podniesie się od 38-48 cm. W połączeniu z falą sztormową może to doprowadzić do katastrofalnej powodzi. Trudno będzie ewakuować miliony mieszkańców miasta. Zagrożony na pewno będzie Manhattan. W przeszłości fala sztormowa zalała już ten obszar. W 1821 r. huragan IV kategorii wytworzył czterometrową falę. Zalaniu ulęgały także tunele komunikacyjne. Przyszłe zalania w poważnym stopniu utrudnią ludziom życie. Zagrożeni będą nie tylko użytkownicy dróg, ale także użytkownicy transportu publicznego, takiego, jak metro. W latach dziewięćdziesiątych poprzedniego stulecia wiatr i sztorm już pokazał, jaki może mieć wpływ na podziemne metro. Nie jest to takie proste. Jest czynnik, który może skomplikować obliczenia topnienia lodowców i zakpić z przewidywań. Naukowcy starają się odpowiedzieć na bardzo ważne pytanie: jak szybko topnienie lodowców będzie miało wpływ na nasze życie? Zarówno my, jak i nasze dzieci możemy być świadkami 43 centymetrowego wzrostu poziomu morza do końca tego wieku, ale trwa proces, który może sprawić, że te prognozy będą zbyt optymistyczne. Jest to mechanizm zwrotny, oparty na zasadzie albedo. Jasne kolory odbijają ciepło, a ciemne je pochłaniają. Nie chodzi tylko o to, że lud szybciej się topi na czarnym obszarze ziemi. To efekt domina. Gdy topnieją białe lodowce, odsłaniają więcej czarnego lądu i wody. Ziemia absorbuje więcej ciepła, co powoduje szybsze topnienie śniegu i lodu. Ta światowa reakcja łańcuchowa trwa już dzisiaj. Lody znacznie szybciej topnieją. Takie zmienne utrudniają naukowcom dokładne ustalenie tego, kiedy stopnieją lodowce. Stało się to bardzo niepokojące dla wszystkich zainteresowanych.
Wyróżnia się lodowce górskie oraz kontynentalne. Lodowce górskie powstają, jak sama nazwa wskazuje, w górach powyżej granicy wiecznych śniegów. Granica ta znajduje się zero metrów nad poziomem morza na biegunach i sześć tysięcy metrów nad poziomem morza przy zwrotnikach. Oczywiście jest ona również uzależniona od innych czynników takich jak na przykład odległość od morza. Lodowce górskie powstają w następujący sposób: często pada śnieg, który się nie topi, a więc pod dużym ciśnieniem zamienia się w firn, czyli w gruboziarnisty śnieg, a następnie w lód lodowcowy. Lodowiec górski porusza się tylko w dół. Lodowce kontynentalne powstają przy biegunach północnym i południowym. Poruszają się one we wszystkich kierunkach. W ciągu tysiącleci, w miarę zmian klimatycznych na Ziemi, lodowce powiększały się i trzy razy znajdowały się na powierzchni Polski, a każdy kolejny był mniejszy. W wyniku tego mamy liczne jeziora polodowcowe, moreny, głazy narzutowe. Na kierunek rzek w Polsce miał również wpływ lodowiec. Wody zajmują trzy czwarte powierzchni Ziemi, a zdecydowaną większość powierzchni wód powierzchniowych stanowią morza oraz oceany. Jest jeden Wszechocean, czyli ocean światowy. Dzieli się on na trzy oceany: Spokojny (największy, pomiędzy Amerykami a Azją), Atlantycki (rozdziela Europę oraz Afrykę od Ameryk) oraz Indyjski (na zachód od Afryki i na południe od Azji). Niektórzy wyróżniają jeszcze Ocean Arktyczny oraz Południowy. W rzeczywistości nie istnieją granicę pomiędzy oceanami, wyróżnia się je czysto teoretycznie, a pokrywają się one (jeżeli chodzi o trzy główne oceany) z południkami Horn, Igielnym oraz Południowym. Natomiast morza są to przybrzeżne części oceanów. Istnieją jednak pewne wyjątki, na przykład Morze Sargassowe, którego granice stanowią silne prądy morskie, natomiast woda samego morza praktycznie się nie porusza. W porównaniu z oceanami morza nie są one zbyt głębokie. Najbardziej przybrzeżna część morza nazywa się szelfem, natomiast za nimi znajduje się stok oceaniczny, gdzie morze się znacznie pogłębia.